Nie chciała, żeby to się skończyło. Wiedziała, że nie mogą tak

- Jak ona mogła? - wykrztusiła zdławionym głosem. - Jak mogła czytać te listy i ciągle być taka zawzięta?
- Aha. Chciałbym, żeby mi pan poświęcił jeszcze chwilę.
— Naprawdę się niepokoję. Chciałabym, żebyś mnie
Santos przeglądał kartkę po kartce, każdy szczegół, szukając czegoś nieoczekiwanego, co nie pasowałoby do pozostałych zabójstw. Niczego nie znalazł.
- Daj mi jeszcze chwilę - poprosił Lucien, zaskoczony jadem w jej głosie.
- Co się stało? - spytała.
Lucien się zatrzymał.
- Trudne? - W głosie Philipa zabrzmiała nuta sarkazmu. - Nie wiesz, bo i skąd, nie było cię przy tym, kiedy zaczęła mnie przeklinać. Rzucała obelgi, krzyczała, że mnie nienawidzi. A wszystko dlatego, że chciałem wybrać imię dla naszej córki. Jak ona na mnie wtedy patrzyła... to jej lodowate spojrzenie. Nigdy nie przypuszczałem, że ujrzę Hope właśnie taką.
- Myślę, że ci na mnie zależy, Alexandro. Czuję, że tak. Wiedziałem to, od momentu
łypać na mnie groźnie.
to nie hipokryzja?
— Gzy krążownik stoi przed domem?
- Owszem - powiedział z roztargnieniem.
hrabiego wystarczała, żeby wprawić ją w nerwowe podniecenie. Tego wieczoru szczególnie

oświetlić tarczę: dziesiąta trzydzieści dziewięć. Mogło to oznaczać, że

- Oczywiście. - Rzuciła skarpetkę w kąt, żeby zająć Szekspira, i wyszła z pokoju.
wspaniały zielony trawnik.
- Nie - znów pokręciła głową. - Gloria nie może się dowiedzieć, kim była jej babka. Nie dopuszczę do tego.

- Potrzebujesz mnie - stwierdziła w końcu.

połowę jednej ze ścian. W ten sposób przy okazji zablokował
trwające może ułamek sekundy wahanie dało Milli do myślenia. Znów
zarostem nie wzbudzały podejrzeń. Oliwkowy T-shirt był czysty, tak

Liz z każdą minutą była coraz bardziej niespokojna. Zerknęła na zegarek. Umówiła się z Glorią w toalecie Fairmont Hotel punktualnie kwadrans po dziewiątej. Teraz było już dwadzieścia pięć po. Gdzie podziewa się przyjaciółka?

Milla uśmiechnęła się, znów ku własnemu zaskoczeniu. Lekki
Co się mówi po czymś takim? „Super" brzmiałoby głupio i
delikatnie, przykrył kołdrą i zgasił światło.